niedziela, 30 października 2016

Piątek 2016-10-28

Nienawidzę niedomagać. Podobno jak człowiek po czterdziestce budzi się i nic go nie boli to znaczy, że nie żyje. Ale mnie doprowadza taki stan do szewskiej pasji. Zwłaszcza, że nie ma reguły co mi służy a co nie. Czuję się jak królik doświadczalny: zjem i czekam... Będzie bolało, czy nie będzie...
Po 2 tygodniach zbrzydł mi kisiel na śniadanie.
Teraz przerzuciłam się na płatki jaglane zalane wrzątkiem.



Kolejny nieszczęśliwy wybór.

Mogę zjeść całą michę i nic mi nie jest.


Czwartek 2016-10-27




Kolejne podejście naleśników bezglutenowych.
Tym razem z białej mąki ryżowej - nadal dalekie od ideału,
ale przynajmniej dają się zawinąć.
;)

Środa 2016-10-26


Nie był to najszczęśliwszy wybór.



sobota, 29 października 2016

Wtorek 2016-10-25

Grzeczny wtoreczek. 
Krążków było 4.
Grilowany bakłażan nie ma wyglądu, ale w smaku rewelacyjny.




Poniedziałek 2016-10-24



Polędwiczka wieprzowa w musztardzie z brokułami.






Niedziela 2016-10-23

Znów tygodniowe zaległości. Nie do końca pamiętam co było w niedzielę, ale skoro na pierwsze danie jadłam pomidorową z makaronem ryżowym, a na drugie pomidorową bez makaronu to znaczy, że dzień minął w niedomaganiach żołądkowo-jelitowych. :(

Sushi jaglane z pstrągiem, sałatą i ogorkiem.





niedziela, 23 października 2016

Sobota 2016-10-22


Ufff!
Więcej grzechów nie pamiętam ;) W końcu nadrobiłam zaległości z całego tygodnia.







Leszcz, bataty i rzodkiewki - wszystko pieczone.



Piątek rozkojarzony

Zapominałam robić zdjęcia, ale za to była siłownia i to porządna :)




Czwartek 2016-10-20

Znów wykupiłam kisiel we wszystkich pobliskich sklepach. We czwartek rano musiałam zadowolić się kleikiem ryżowym z kurkumą. W sumie też niezły...






Środa 2016-10-19






I nie mam co teraz zamawiać. Wszystkie ryby są panierowane, został grilowany tuńczyk. Nie dość, że drogi to jeszcze suchy jak wiór... :(